Ekstremalne paralotniarstwo – YES :D

Po ostatnim, nieco ciężkim temacie, dziś coś o wiele lżejszego… Hehe, no przynajmniej dla mnie – bo to coś, co mnie nieziemsko jara, coś w czym chcę się rozwijać…

Jak się Wam podoba takie latanie? Przyznam szczerze, że jestem pełen podziwu dla chłopaków bo robią to perfekcyjnie i widać, że mają przy tym niezły ubaw. A o to właśnie w tym wszystkim chodzi… sięgnąć granic swoich możliwości albo… po prostu rekreacyjnie, luźno latać…

Gdzieś się dzieje…

W kontekście ostatnich działań Rosji na Ukrainie… powiem, że cała sytuacja jest dla mnie o tyle szokująca, że część mojej rodziny żyje, pracuje, mieszka… na Ukrainie. Nie potrafię pojąć jak w XXI wieku, jakieś państwo może sobie wejść na terytorium innego państwa, zająć jakieś ziemie, wysłać żołnierzy (udawać przy okazji, że to nie ich żołnierze)… i robić praktycznei co tylko chce. To jest po prostu chore! A co najlepsze Rosja czuje się w tym całkowicie bezkarna. No bo spójrzmy na fakty… co zachód, świat itd. jest w stanie im zrobić? Nic. Absolutnie nic.

Zatem dla tych, którzy myślą, że ich to nie dotyczy, mały filmik. Chwytający za serca, ale pokazujący smutną rzeczywistość.

Marzenia o lataniu…

Od dłuższego czasu “mam ciśnienie” na kupienie sobie skrzydła. Fakt, trochę jest problemu z kasą na to, bo trzeba kupić skrzydło, osprzęt i co najważniejsze – przejść szkolenie, ale chyba od zawsze o tym marzyłem. Zbieram kasę na ten cel. Nie wiem – może to odwieczne marzenie ludzkości o lataniu, może po prostu uzależnienie od adrenaliny… trudno powiedzieć.

Dla tych, co nie wiedzą o czym mówię, krótki filmik:

No to sobie pojeździłem! Nie ma co, paranoja!

Powiem, że może nie jestem jakoś specjalnie fanem sportów typu piłka nożna itd. ale jest jedna dyscyplina, która sprawia mi ogromną radość – jazda na desce. Tak, nie ma nic piękniejszego niż pędzić ośnieżonym stokiem, czuć pęd powietrza, po prostu mega frajda.

W naszym kraju nie mamy zbyt wielu miejsc, gdzie możemy sobie na to pozwolić. Główną miejscówką, która mi kojarzyła się z “wielkimi górami” był Kasprowy. Był… bo ceny nas zabiją.

W minionym sezonie, dla kogoś, kto tak jak ja się uczy a kasę niestety zmuszony jest brać od rodziców (nie licząc tego co uda mi się zarobić w wakacje), jest to duży wydatek.

W tym sezonie także planowałem sobie pojeździć… tylko, że są podwyżki, i to nie małe. Szczegóły dostępne pod tym adresem.

Powodzenia i gratulacje dla tego, kto wpadł na taki pomysł.